Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rośliny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rośliny. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 marca 2016

Advice: Urządzamy łazienkę (III)



Trochę zaniedbany temat (za co bardzo przepraszam) ale pora z nim powrócić! Aranżacja łazienki to wyzwanie, które sprawia przeciętnemu Kowalskiemu najwięcej problemów. Wiem, że lubicie posty w których zdradzamy tricki mające na celu podkreślenie tego, co we wnętrzu najlepsze. Dzisiaj jednak trochę przewrotnie chcę pokazać Wam kilka aranżacji, których autorzy poszli na całość i zamiast standardowych, sprawdzonych rozwiązań zrobili krok dalej. Bo czy zawsze łazienka musi wyglądać jak łazienka? Okazuje się, że nie, a zabawa konwencją może doprowadzić nas do interesujących rozwiązań. Proszę tylko o jedno: miejcie rozwagę; płytki z delfinami czy dekoracyjne, marokańskie kafle zestawione z paskami nie będą wyglądać dobrze.



1. Łazienka do przyjmowania gości.


Zaczniemy z przytupem, bo od lekko innowacyjnego pomieszczenia. "Bathyard" to przestrzeń wykreowana przez Husos studio dla mieszkanki Madrytu, której wytyczne odnośnie projektu były bardzo precyzyjne. Po renowacji mieszkania miała powstać sfera łącząca w sobie kilka funkcji: przestronnej łazienki, ogródka i salonu w którym można przyjmować gości. Projektanci wybrnęli z tematu w rewelacyjny, aczkolwiek bardzo innowacyjny sposób. Główne skrzypce grają tutaj świetnie przemyślane podziały, które łatwo możemy modyfikować i zamykać poszczególne strefy. Obejrzyjcie filmik, który pozwoli bardziej poczuć klimat tego "pokoju kąpielowego".



Czy takie eksperymenty mają rację bytu? Uważam, że tak. Przecież już od kilku lat lansuje się trend łazienki połączonej z sypialnią. Nikt nie powiedział, że jedno pomieszczenie nie może mieć kilku funkcji. Tradycjonaliści zapytają: ale jak to, przyjmować gości w łazience? Może to lekka przesada, ale zasady są po to żeby je łamać i jeśli wszystko zostanie przemyślane tak, jak zrobiło to Husos studio nie widzimy minusów!




2. Kąpiel ZEN...


... za sprawą tradycyjnej wanny wykonanej z drewna cedrowego. Ta łazienka, stworzona przez Hannę Maring, absolwentkę Design Academy Eindhoven, to część hotelarskiego obiektu Volkshotel, otwartego w 2014 roku. Część apartamentów (dokładnie 9) to dzieła interesujących projektantów, którzy łamią konwenanse i swoją twórczością wnoszą do wnętrz nutę nonszalancji. Przez to, że pomieszczenie przydzielone Hannie miało tylko jedno okno, autorka postanowiła stworzyć własne płaszczyzny z transparentnego szkła, imitujące zmieniające się kolory nieba.





 A co ma do tego wszystkiego ZEN? Tradycyjna japońska wanna Ofuro, umieszczona w centrum pomieszczenia potrafi ponoć zdziałać cuda. Drzewo cedrowe w kontakcie z gorącą wodą wydziela naturalny, relaksujący zapach. Woda traci 1 stopień ciepła w przeciągu godziny (!), a cała kąpiel pozytywnie wpływa na nasz metabolizm i obniża poziom stresu.




3. Marmurowy zawrót głowy. 


A może tak zamienić ceramikę i konglomerat na... marmur? Ciekawe wybarwienie, nietypowa faktura, interesujący wzór. Brytyjski projektant Max Lamb stworzył serię sanitariatów dla marki Dzek, używając syntetycznego materiału, który powielił również na podłodze i ścianie aranżacji. Mieszanka jest na tyle plastyczna, że Max był w stanie uzyskać z niej kształt wanny, szafki z lustrem oraz umywalki. Dzięki użyciu tego samego materiału na podłodze, ścianie i elementach wyposażenia mamy wrażenie kamuflażu; obiekty są, ale zlewają się z tłem. Łazienka jest prosta, innowacyjna, zaskakująca ale czy ładna? O gustach się nie dyskutuje, ale dla mnie jest zbyt "ciapiasto" i nazbyt... cmentarnie?





Jak widzicie łazienki przechodzą ciągłe metamorfozy: otwierają się na salon, przybierają formę pokoju relaksacyjnego, tradycyjną ceramikę zastępują syntetyczne mieszanki. Funkcja zostaje jednak ciągle ta sama i najistotniejsze, aby przy eksperymentach pamiętać przede wszystkim o ergonomii. W końcu co nam z łazienki, która tylko wygląda?

Może macie konkretne życzenia co do kolejnych, łazienkowych postów? Czekam na Wasze sugestie :)

Artur

piątek, 11 marca 2016

Interiors: Napij się soku!



Są takie wnętrza, które Arch/tecture kocha od pierwszego wejrzenia. Tym razem było podobnie, bo lokal w Toronto nie dość, że urzeka swoją prostotą to jednocześnie jest mobilny. Dzięki specjalnej, przemyślanej konstrukcji lokalizacja obiektu może zostać zmieniona bez konieczności burzenia czy utylizacji odpadów. The Grow Op zlokalizowane jest w biznesowej dzielnicy miasta, i z pewnością cieszy się dużym zainteresowaniem.




Bardzo ciekawy zabieg, mający na celu powiększenie przestrzeni, wykorzystano w rogach lokalu. Witryny eksponujące roślinność świetnie odbijają światło i tworzą wyjątkowy efekt wizualny. W ich konstrukcję wkomponowano neonowe logo lokalu, które dzięki powieleniu tworzy dodatkową przestrzeń. Nowoczesne oświetlenie i naturalne, cedrowe drewno komponują się idealnie pozwalając poczuć surowość natury w centrum wielkiego miasta.





Białe kafelki przy "barze" są praktyczne w utrzymaniu, dodają surowości, a przede wszystkim tworzą świetne tło dla reszty wyposażenia. Wszechobecna roślinność idealnie nawiązuję do klimatu i "misji" miejsca, które ma nas odżywić i dodać powera w ciągu dnia. Nie idźmy w kawę (albo ją ograniczmy, mh, łatwo powiedzieć :D), a korzystajmy ze wspaniałych właściwości owoców i warzyw. To ważne szczególnie w codziennym biegu. Może taki lokal wkrótce powstanie w Krakowie...

Artur

niedziela, 7 lutego 2016

Interiors: Zarośnięty hangar!



Przepis na intrygujące restauracyjne wnętrze, które zachwyci każdego klienta? Opuszczony hangar w industrialnym stylu i spora ilość zieleni!
Prezentujemy projekt stworzony przez Hypothesis w Bangkoku, którego innowacyjność bardzo się nam spodobała. Projektanci świetnie poradzili sobie z całym konceptem miejsca i wykorzystali możliwości zastanej bryły do maksimum.





Vivarium to swego rodzaju szklarnia, w której rośliny zwieszają się z sufitu tworząc wyjątkową atmosferę. Sporo uwagi poświęcono tutaj również detalom, ponieważ przeważająca część dekoracji to całkowicie naturalne elementy jak korzenie drzew czy kamienie. Autorzy starali się zachować równowagę pomiędzy tym co martwe, a tym co żywe. Restauracja wydaje się być w pewien sposób salą ekspozycyjną, w której "przy okazji" możemy zjeść smaczne dania azjatyckiej kuchni.




Vivarium jest spójne pod względem proponowanej oferty jak i wystroju samego lokalu.
Wysokie, ażurowe regały podkreślają industrialny klimat budynku. Co ciekawe stworzono je z zastanych na miejscu elementów konstrukcyjnych, aby zaoszczędzić na kosztach dodatkowych elementów. Rośliny zwisające z sufitu tworzą piękną kompozycję, która przywodzi na myśl wiszące ogrody. Surowa tkanka budynku została ocieplona naturalnymi materiałami i kolorami tworząc ciekawy miks. To wnętrze z pewnością zaskakuje ale nie przytłacza; pozwala na relaks i odpoczynek a to zdaje się być najistotniejsze w tego typu miejscach.




Aby trochę Was zainspirować wyszukałem dodatki utrzymane w stylistyce Vivarium. Natura gra tutaj pierwsze skrzypce. Jeśli marzycie o podobnym wnętrzu, możecie stworzyć za pomocą kilku elementów. Dodatki potrafią zdziałać wiele a powyższy lokal jest tego doskonałym przykładem!




Artur

piątek, 18 grudnia 2015

Design: Las nabity w butelkę!



Pierwsza myśl po zobaczeniu produktów (a raczej dzieł) Forest Forever: WOW!
To niesamowite, że czasami kilka przypadkowych sytuacji może doprowadzić nas do odkrycia czegoś całkowicie nowatorskiego. Właścicielka marki, Justyna Stoszek eksperymentując wyhodowała swój własny, mikroskopijny las. Cały patent tkwi w tym, że rośliny zamknięte w butelce wytwarzają własny ekosystem. Potrafią przeżyć tak blisko 50 lat nie wymagając podlewania, a jedynie ciągłej dostawy światła potrzebnej do procesu fotosyntezy. Rozrastają się proporcjonalnie do otaczającej je przestrzeni, którą w tym przypadku jest szklane naczynie.

"Małe leśne siewki drzew, jeśli mają dobrze przygotowaną przestrzeń, czują granice swojego mikroświata i zmieniają się w miniaturowe drzewka. To się stało dla mnie magiczne, alchemiczne."






Justyna uważa się za ambasadorkę natury, przez co każde swoje nowe działanie konsultuje z fachowcami aby uniknąć szkodliwego działania dla środowiska. 
Nie każdy gatunek da się zamknąć w butelce, dlatego proces tworzenia "Lasu" wymaga ogromnej cierpliwości, dokładności, delikatności i ogromnego doświadczenia. To trochę projektowanie wnętrz czy ogrodów lecz w zdecydowanie mniejszej skali. Trzeba wiedzieć co z czym się komponuje, które podłoże pasuje do danej rośliny i to, co najistotniejsze - kiedy zamknąć butelkę





"Sadzenie lasów to fascynujący proces. Uczyłam się go wiele miesięcy, bez pośpiechu, bez presji, bo w ogóle nie brałam pod uwagę, że będę moje lasy sprzedawać. Kiedy sadzimy lasy, trzeba pamiętać o tym, że nie wolno tak po prostu pójść sobie do lasu, wykopać rośliny i zasadzić."






Urok "Lasów" jest ogromny. Małe roślinki zamknięte w szklanej butelce przypominają nam jak istotną rolę w naszym życiu odgrywa natura. Ona bez nas przystosuje się do wielu zmiennych warunków, my bez niej nie przeżyjemy. W pracach Forest Forever widać artystyczną duszę autorki, absolwentki ASP. Każda kompozycja jest wyjątkowa, a o jej wartości świadczy trud i cierpliwość włożona w jej powstanie. Kompozycje Justyny niosą ze sobą nie tylko wartość estetyczną ale również edukacyjną. Nabijamy Was w butelkę, a po więcej zapraszamy na profil Forest Forever!

https://www.facebook.com/forest.forever.art/

(post zawiera cytaty z wywiadu dla "Miasta kobiet")

Artur

poniedziałek, 16 listopada 2015

Interiors: Kratka z zeszytu wtargnęła z impetem...



Do kijowskiej kawiarni zaprojektowanej przez AKZ Architectura! Białe płytki kojarzą się nam przede wszystkim ze wspomnianym brulionem ze szkoły, a samo wnętrze nasuwa wrażenie czystej, niezapisanej kartki. Położone na starej ulicy Kijowa miejsce, nawiązuję do sowieckiej stylistyki, transformując ją na współczesny język za sprawą np. neonowego napisu.





Celem projektantek było skupienie uwagi przechodniów "białą plamą w czarnej ramie okien", widoczną z ulicy. Białe płytki w formacie 10x10 poszatkowano ciemną fugą. Dzięki takiemu zabiegowi przestrzeni dodano dynamizm i wyjątkowy charakter. Klimatu dopełniają podwieszone nad barem klatki, służące do przechowywania wszelakiego wyposażenia.

Czy Wam też kawiarnia Orang+Utan kojarzy się z PRL-em? Jak tłumaczą autorki projektu - chodziło o to, aby starsza publiczność dostrzegła historię Ukrainy we wnętrzu, poprzez użyte w nim płytki; dawniej do wyboru był jeden (co najwyżej dwa) wzór glazury, którą stosowano w domach, szpitalach czy restauracjach - po prostu wszędzie!. Surowość tego miejsca jest więc celowa i przemyślana w każdym calu. Ale prawdziwa bomba to toalety!





"Stworzyliśmy zieloną strefę, aby klienci czuli się jak w naturalnym środowisku".

W łazienkach uchwyty ze stali nierdzewnej zmiksowano z egzotycznie wyglądającymi roślinami i... owocami pomalowanymi na różowo. Koncept nawiązuje do wizji miasta jako dżungli i ludzi jako przebywających w niej zwierząt.





We wnętrzach małych kawiarni czy bistro ulokowanych w dużych miastach liczy się przede wszystkim ciekawa koncepcja. Turysta przechodząc ulicą nigdy nie wejdzie do pospolicie wyglądającego miejsca. Wiem po sobie, że tego typu lokale mija się bez zastanowienia szukając wzrokiem koloru, faktury, trójwymiarowości. Co innego gdy witryna, ekspozycja czy delikatnie uchylone wnętrze zaintryguje potencjalnego klienta. W Barcelonie co rusz można spotkać ciekawe lokale, które wiedzą, że konkurencja w mieście jest spora i sama renoma miejsca nie wystarczy.

Orang+Utan to lokal, który z miłą chęcią bym odwiedził- pomimo, że jest mały i trochę przypomina kostnicę ma w sobie ogromny powiew świeżości i zabawy koncepcją ze strony studia AKZ Architectura. A te różowe owoce - świetne! Nie wszyscy traktują projektowanie w 100% na poważnie bo chyba nie o to chodzi, szczególnie w tej konkretnej gałęzi ;)

A jakie są Wasze wrażenia? Za surowo czy w sam raz? Może macie swoje miejsca, które od samego spojrzenia zachęciły Was do wizyty?

Artur

niedziela, 25 października 2015

Interiors: Przerób pustostan na tajemniczy ogród!



Pustostanów to mamy w Krakowie aż zadość. Czasami przemierzając Kazimierz czy nawet samo centrum miasta zastanawiam się czy rzeczywiście musimy "dodawać" sobie uroku takimi miejscami. Podczas Design Tour'u mówiliśmy o tym, że właśnie dlatego murale są u nas tak istotne- zapełniają puste przestrzenie i dodają im charakteru oraz dodatkowego kontekstu. Jednak bryła nadal szpeci miejską strefę a dzisiaj pokazuję doskonały przykład na to, jak ciekawie wydobyć z miejsca to co najlepsze i stworzyć projekt inspirujący, bardzo niekonwencjonalny.

Studio 102 otrzymało nie typowe zlecenie- przekształcić zaniedbany i zniszczony budynek w Wietnamie na siedzibę firmy oferującej usługi z zakresu architektury krajobrazu. Zastany plan budynku nie był zadowalający dlatego zaczęto od otwarcia przestrzeni i przeprojektowania wnęk okiennych. Ważne dla inwestorów było aby zewnętrze przenikało się z wnętrzem tworząc ciekawą iluzję i wyjątkowy klimat sprzyjający relaksowi. W końcu gdy biuro zaintryguje klienta zlecenie jest "w kieszeni".






Rośliny grają tutaj pierwsze skrzypce, czemu nie możemy się dziwić ze względu na profil samej firmy. Pojawiają się na kilku poziomach i przez pnące się gatunki wszystkie płaszczyzny ciekawie się ze sobą łączą. Klimat, wynikający z geograficznego położenia, sprzyja tropikalnej zieleni która zdecydowani tutaj rządzi.





Niezwykle prezentuje się fasada budynku. Poprzez zastosowanie specjalistycznych materiałów (listew Durawood), które wytrzymują warunki klimatyczne i kontakt z tropikalnymi roślinami, udało się uchwycić klimat miejsca już od pierwszego spojrzenia z poziomu ulicy. Kratownice, pomalowane na biało, pozwalają schronić się na werandzie i dodają budynkowi lekkości. W patio jestem zakochany od samego początku. Ten staw i tryskająca z każdej strony zieleń zachęcają do odpoczynku, ale jednocześnie niesamowicie pobudzają!

zdjęcia: Vu Xuan Son

Artur


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...